|
Łatwe i
przyjemne piosenki Jedynej Maści.
Do konsumpcji na publicznych biesiadach, ogniskach i imprezach
rodzinnych.
HISTORIA ROKĘDROLA
(2008)
Zmęczony
Nie wiedzie się...
Moja własna śmierć
Bryły pamięci rapsod żałosny
Starość (Hey ho, let's go)
Wujek
Dlaczego świat nie może być piękny
Ballada
o dziewczynie co chciała być ptakiem, lecz z powodu problemów z
pokręconą nicią DNA nie wychodzi jej to najlepiej
Ludziom trzeba pomusz
Jedynie Rock
Spałem
Padł Zając
Ballada o dobrym pożyciu
GUWNO (2009)
Jamymamy
Wszawa Warsiawa
Jacykam
Wlaz gupek
Koniawal
O dobrym pozyciu
Ja się nie myję
Browarka
Bimber Mrock
Świr świr
Narkomany
Nic 5 razy
Kołysanka dla Germana
Zabij sąsiada
Zdzichu artlerzysta
Tren dziecioroba
Lomokotywa
-----------------------------------
HISTORIA ROKĘDROLA
Zmęczony
- Na
początek chciałbym cię przywitać.
- Dzień dobry.
- Powiedz czy jesteś wypoczęty?
- Zmęczony.
- A powiedz, coś cię w życiu cieszy?
- Raczej nic.
- To może gdzieś się w życiu śpieszysz?
Powiedz, ciągle gdzieś się śpieszysz.
- Bez przerwy.
Jesteśmy smutni i źli
Jesteśmy zmęczeni...
- A powiedz w nocy dobrze sypiasz?
Niedobrze.
- To pewnie w barach często bywasz...
- Wieczorem.
- Czy chciałbyś jeszcze porozmawiać?
Czy chciałbyś o tym porozmawiać.
- Niestety...
- To zgadnij ile się należy?
No zgadnij ile się należy!
- Sto złotych.
Jesteśmy smutni i źli
Jesteśmy zmęczeni...
Powrót do spisu.
Nie wiedzie się...
Był raz w środku lasu domek zmurszały
W nim dziadek przebywał całkiem zgrzybiały
Strumienie wody się z dachu lały
Pod drzwiami stojały spleśniałe sandały
I nie miał dziadek prądu niestety
Telewizora, psa ni kobiety...
I nie miał dziadek pomysłu na życie
Dla niego życie to było gnicie
Ref: Nie wiedzie się...
Miał dziadek kiedyś pięknego syna
Syn jemu umarł z powodu wina
Skoro był syn to była i żona
Z powodu choroby umarła i ona
Hodował dziadek w klatce króliki
Zakładał w lesie na lisy wnyki
W hodowli królików miał marne wyniki
Lisy przy wnykach robiły uniki
Ref: Nie wiedzie się...
W wyniku fatalnych życiowych przeżyć
Nauczył się dziadek kobietom nie wierzyć
Kobiety jednak wciąż mu się śniły
Nocami ciałami go swymi wabiły...
Świt każdy przynosił dziadkowi pragnienie
W ciałach jamistych wzrastało ciśnienie
Jedynie kurczowy, nerwowy onanizm
Pozwalał nie czynić głębszych analiz
Ref: Nie wiedzie się...
Powrót do spisu.
Moja własna śmierć
Nie ma kurna takiej siły
co mnie weźmie od mogiły
bo od kiedy ja mam doła
to mnie ta mogiła woła
serce prawie bić przestało
życia we mnie bardzo mało
ząb mi wypadł - patrzcie młodzi
mam wrażenie, że nadchodzi
nadchodzi
Ref:
śmierć, moja własna śmierć
śmierć moja wlasna śmierć
cierpienie i miłość -
to wszystko już było
śmierć, moja własna śmierć
Nie szukajcie więc sposobu
by odciągnąć mnie od grobu
coraz bliżej jestem doła
teraz słyszę jak mnie woła
choćbym przyznał się do błędu
to nie będzie happy endu
dni mijają bez radości
czuję kłucie w lewej kości
nadchodzi
Ref:
śmierć, moja własna śmierć
śmierć moja wlasna śmierć
cierpienie i miłość -
to wszystko już było
śmierć, moja własna śmierć
Powrót do spisu.
Bryły pamięci rapsod
żałosny
Waldemar Bryła pożera schab
Z jeziora dobiega kumanie żab
Ze smalcem obok ma tęgi słój
A w smalcu skwary cebula i łój
Waldemarowi niedobrze jest
Weźnie za chwilę i pierdnie fest
Beknięcie gromkie odbyło się
I już jest lepiej już nie tak źle
Ref:
Waldemar Bryła, ho, ho...
Waldemar Bryła ogryza kość
Głęboko w sercu odczuwa złość
Wędliny wszelkie już także zjadł
Został mu jeno potężny gnat
Waldemarowi jest smutno bo
Brak pożywienia przygnębia go
Zapada w sen i śni mu się że
Wszystko co zeżarł od nowa żre
Ref:
Waldemar Bryła, ho, ho...
Tłuszcz odzwierzęcy kiełbasa smażona
Czternastokilowa wieprzowa golona
Kapłon barani boczek wędzony
Żeberek duszonych cztery wagony
Powrót do spisu.
Starość (Hey ho, let's go)
Przyszła starość w wielkich butach
Do mnie zawitała
Ty zatęchły stary grzybie
Tak mi powiedziała
Ref:
Chciałem ją przegonić precz
Wrzeszcząc wniebogłosy
Przyszła starość dała zmarszczki
I zabrała włosy
Przyszła starość a wraz z nią
Karmienie gołąbków
Bóle w krzyżu wieńcóweczka
Wypadanie ząbków
Ref:
Chciałem...
Przyszła starość, w dupę kopła
Nie miała litości
Rokędrola skradła oraz
Większość możliwości
Ref:
Chciałem...
Powrót do spisu.
Wujek
Ref:
Ho, hohoho,
hohoho, hohoho,
hohohoho!
Wujek był marynarzem
Na rencie strzelał do wróbli
Uprawiał działkę pod lasem
Ponieważ bardzo to lubił
Wieczorem zmieniał się w zwierza
Pod pachą trzymając calvados
Dziewczęta wzrokiem namierzał
Wybiroł co lepsze na noc
Ref:
Ho, hohoho,
hohoho, hohoho,
hohohoho!
A une lgnęły do niego
I bardzo się w nim kochały
Calvados to wino z jabłek
Co cysorz wilhelm się zwały
Wujek pić kazał calvados
Kiedy my wujka spotkali
To my wypili calvados
I my się ujebali
Ref:
Ho, hohoho,
hohoho, hohoho,
hohohoho!
Powrót do spisu.
Dlaczego świat
nie może być piękny
Dlaczego świat nie może być piękny
Dlaczego ludzie nie są sobie braćmi
Dlaczego my mamy mało pieniędzy
A inni ludzie mają znacznie więcej
Ref:
Zbudujemy nowy świat
Żaden człowiek nie przeszkodzi więcej nam
Dlaczego ludzie maja fajne dziewczyny
A my jesteśmy sami od dłuższego czasu
Dlaczego my wciąż tyle pijemy
A inni ludzie jeżdżą za granicę
Ref:
Zbudujemy nowy świat
Żaden człowiek nie przeszkodzi więcej nam
Powrót do spisu.
Ballada o dziewczynie co chciała być ptakiem, lecz z powodu problemów z pokręconą nicią DNA nie wychodzi jej to najlepiej
Była raz dziewczyna taka
Co żyć chciała na kształt ptaka
Co raz zmusza się i zmusza
Ale jej przeszkadza tusza
Ciała swego zna rozmiary
Jednak nie brakuje wiary
Bardzo chce szybować w słońcu
Może jej się uda w końcu
Ref:
Wypijmy zatem wypijmy do dna
Za pokręconą nić DNA
Powrót do spisu.
Pomusz
A przy stole Z Mazur Chłop
W drugiej izbie leży dziod
I tak siedzą i się smucą
Że do domu już nie wrócą
Jeden drugi chce do domu
Ale nie ma im kto...
Ref:
Ludziom zawsze trzeba pomusz
Podać im serdeczna dłoń
Zaprowadzić ich do domu
Gdy nie wiedzą gdzie jest on...
W środku lasu stoi wieś
Trzeba by sie stąd wynieś
Jadą drabiniaste wozy
Za wozami ciągną kozy
Baby krzyczą, kozy idą
Nędza z bidą...
Ref:
Ludziom zawsze trzeba pomusz
Podać im serdeczna dłoń
Zaprowadzic ich do domu
Gdy nie wiedzą gdzie jest on...
Powrót do spisu.
Jedynie Rock
Jestem najstarszy w Polsce
zgadnijcie ile mam lat
to ja zalożyłem Czerwone Gitary,
Budkę Suflera i Lady Pank
Jestem najstarszy w Polsce
ordery w klapie mam
Country Mrągowo
Sopot, Opole -
wszystko wygrałem sam
Ref:
Jedynie rock, rokędrol...
Jestem artystą prawdziwym,
prawo do buntu mam
to ja leżę w łóżku już trzy tygodnie
i ciągle nie chcę wstać.
Ref:
Jedynie rock, rokędrol...
Jestem najstarszy w Polsce,
mam trzysta pięćdziesiąt lat
szewc robi buty, pies robi kupę
ja robię hałas dla mas
Ref:
Jedynie rock, rokędrol...
Powrót do spisu.
Spałem
Wczoraj spałem pół dnia oł je,
odpoczywałem pół dnia oł je,
spałem pół dnia oł je,
odpoczywłem pół dnia oł je,
A w nocy jęczałem,
że nic nie dostałem
a w nocy jęczałem,
że nic nie dostałem
Ref::
Czasami śni mi się wysiłek
Czasami śni mi się wysiłek
Wczoraj wyśniłem wysiłek
Wczoraj wyśniłem wysiłek
Znowu spałem pół dnia oł je
i rozmyślałem pół dnia oł je,
spałem pół dnia oł je
i rozmyslałem pół dnia oł je,
A w nocy jęczałem,
że nic nie dostałem
a w nocy jęczałem,
że nic nie dostałem
Ref::
Czasami śni mi się wysiłek
Czasami śni mi się wysiłek
Wczoraj wyśniłem wysiłek
Wczoraj wyśniłem wysiłek
Powrót do spisu.
Padł Zając
Świt ze zmierzchem siły zwiera
Moc truchleje, gra Siekiera,
Kwiaty polne - słońca braty,
Zając dziś poniesie straty
Pękną wnet kolejne banie,
Zaparzone w kącie Panie,
Wrzawa rośnie - dym unosi,
Wron płonące jadło wnosi
Padł Zając, padł...
Dzika swołocz targa stoły,
Miłość wypadł spod jemioły,
To ostatni akt dramatu -
Zając siedem ma bez atu
Padł Zając, padł...
Ta historia nie ma końca,
Barwna postać jest z Zająca,
Miś i Zając - dwa psubraty,
Mleczną Drogą hop w zaświaty
Padł Zając, padł...
Powrót do spisu.
--------------------------------------------
GUWNO
Jamy mamy
Jamy mamy, jamy mamy
otwieramy i rzygamy
szczamy, sramy i bełtamy
i przez słomkę wyciagamy
jamy mamy, jamy mamy
otwieramy i rzygamy
sramy całe kilogramy
w gównie w szczynach się tarzamy
ref.
jedzcie gówno, jedzcie gówno
miliard much wpierdala równo
muchy mylić się nie mogą
więc podążaj muszą drogą
sraj na system, nasraj kilo
nasraj gracko na babilon
wyrwij rasta wszystkie dredy
i podetrzyj dupę z biedy
strzelaj klocem gdzie popadnie
sąsiadowi nasraj ładnie
rzygaj dupą na sąsiada
na łysinie gówno siada
ref.
jedzcie gówno, jedzcie gówno
miliard much wpierdala równo
muchy mylić się nie mogą
więc podążaj muszą drogą
jedzcie gówno
ale
jedzcie równo
Powrót do spisu.
Wszawa Warsiawa
Żeby jakoś się ustawić
nakurwiamy osobowym
jak co tydzień - do Warszawy
do wytwórni na rozmowy
coś nam w głowie się usrało
żeby ponagrywać płyty
no i kurwa się udało
prawie z głodu zdechli przy tym
doświadczenie podpowiada,
że to chujem jest podszyte
nie stać nas do kurwy nędzy
by grać w Rzeczypospolitej
z drugiej strony - może prawda
muzykanty z nas chujowe
jadą kurwa stajlem starym
zamiast jechać stajle nowe
i tak kurwa jest co tydzień
i tak kurwa od pół roku
nakurwiamy osobowym
ciepłe gówno mamy w kroku
przechodzę kochanie
na twoje utrzymanie
ref.
Wszawa Warsiawa - gówno nie zabawa
podejrzana sprawa jak zbożowa kawa
kaszana i gnój
a z gnoju sterczy chuj
ludzie patrzta do góry
- pałac kultury!
No i proszę, wysiadamy
oto Dworzec jest Centralny
lepiej niźli go zobaczyć
z jeżem odbyć sex analny
stara baja - kawa faja
i marszruta głównie z buta
takie kurwa to z nas gwiazdy,
że nie mamy na przejazdy
siedzą w biurze kolegowie
buzia klapa ronsia szyja
wreszcie jeden się obraca
i z uśmiechem nam nawija:
"żeby sprzedać waszą muzę
to są szanse raczej małe..."
a spierdalaj tępy chuju
możesz nam ojebać gałę
sytuacja się powtarza
to skurwiały światek mały
fonografia - nowa mafia
ale rządzą nią pedały
A co na to dża?
a dża na to sra!
Wszawa Warsiawa - gówno nie zabawa
podejrzana sprawa jak zbożowa kawa
kaszana i gnój
a z gnoju sterczy chuj
ludzie patrzta do góry
- pałac kultury!
Rynek z góry nas olewa
więc czas ruszyć do podziemia
no to zeszli, tyle że tu
też dla takich miejsca nie ma
dziary szpary tatuary -
wszyscy dziś nas mają w kroku
więc zrobimy im karierę
na złość i w bieżącym roku
starczy łoić na gitarze
jak to mówią mocium panie
jebnąć w bęben, tekst napisać
to łatwiejsze jest niż sranie
chociaż zdolni z nas młodzieńcy
wszystkim chujom to za równo
czas powiesić ich za flaki
rzeką niech popłynie GUWNO
nadciągamy z wielkim hukiem
bój się bando spedalona
guwno zerżnie was znienacka
prosto w dupę bez kondona
niechaj tutaj nie śmie zajrzeć żaden cwel:
www.guwno.warszawa.pl
Wszawa Warsiawa - gówno nie zabawa
podejrzana sprawa jak zbożowa kawa
kaszana i gnój
a z gnoju sterczy chuj
ludzie patrzta do góry
- pałac kultury!
Powrót do spisu.
Jacykam
Ciociu ja wczoraj ruchałem pedała
to taki jeden chuj nie artysta
stylowo dupsko mu rozorałem
naprawdę to on był stylista
Pokaż Tomasz
pokaż co masz
pokaż Tomasz
poka poka
Ciociu ja wczoraj ruchałem pedała
w radiu na co dzień gada w mikrofon
a że pierdoli ta pizda skapciała
przesterowałem jemu proktofon
I love you, I need you
I love you, I need you
I love you, I need you
I love you, I need you
ref.
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Ciociu ja wczoraj ruchałem pedała
i początkowo ruchał się ślicznie
potem mu jednak łeb ujebałem
z firmy był fonograficznej
Job twoju mać
wot warsu i siawkie
kanieszna warsiawkie
Ciociu ja wczoraj ruchałem pedała
i dużo więcej wyrucham ich jeszcze
choćby stanęła ich armia cała
ja ich pierdole, ja się nie pieszcze
[aj oj fuj pruk...]
ref.
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Cykam ja cykam pajacyka
Powrót do spisu.
Wlaz gupek
Wlazł głupek
na dupę
i rucha
a jaje wystaje
spod brzucha
i śmiga
i miga
goły zad
poruchałby jeszcze
ale padł
Powrót do spisu.
Koniawal
Gdy nachodzi cię pragnienie
rozpierdala wór ciśnienie
ulicami za dupami ciągniesz wzrok
dupcyngierka jest męcząca
po co nadwyrężać prącia
po co drąga wrażać obcej babie w krok
Czasem przecież jest potrzeba
chce się ruchać, jak psu jebać
w dyskotece na parkiecie kurew chór
no a przecież tak niewiele
jest potrzebne przyjaciele
starczy ruszyć trochę skórę, ścisnąć wór
ref:
Konia wal, konia wal, konia wal
klep na oklep zapierdalaj w siną dal
po co się człowieku męczyć
lepiej zjechać se na ręcznym
konia wal, konia wal, konia wal
Konia wal, konia wal, konia wal
klep na oklep zapierdalaj w siną dal
po co się człowieku męczyć
lepiej zjechać se na ręcznym
konia wal, konia wal, konia wal
Musiałbyś być chyba trupem
By nie lubić wejść na dupę
bryzgać płynem ustrojowym przed się wprzód
ale to nie tędy droga
po co ma ci zdrętwieć noga
lepiej mocną garścią ścisnąć własny drut
Jakże często tak to bywa
że cię gniecie chuć straszliwa
w trybie pilnym musisz wciągnąć coś na pal
gdyby zbrakło zaś podniety
jest internet i gazety
sam urządzisz sobie bal, więc konia wal!
ref:
Konia wal, konia wal, konia wal
klep na oklep zapierdalaj w siną dal
po co się człowieku męczyć
lepiej zjechać se na ręcznym
konia wal, konia wal, konia wal
Konia wal, konia wal, konia wal
klep na oklep zapierdalaj w siną dal
po co się człowieku męczyć
lepiej zjechać se na ręcznym
konia wal, konia wal, konia wal
zwal se na dobranoc, bo już księżyc świeci...
Powrót do spisu.
O dobrym pożyciu
Spotkali się po mszy w niedzielę
Gdy wychodzili z kościoła
On najpierw stanął jak wryty
A potem do niej zawołał
Był już dość mocno w latach
I ona też młoda nie była
Swą katolicką postawą
Stan swój dziewiczy sławiła
I połączyła ich miłość
Uczucie piękne i wzniosłe
Jedynie jemu czasami
Coś psuło chwile radosne
Pożycia nie rozpoczęli
Pragnąc uniknąć grzechu
Im bliżej ślubu tym jemu
Coraz mniej było do śmiechu
Nadszedł niedługo ów dzień
Zagrały głośno organy
Lecz on podczas nocy pierwszej
Odwrócił się w stronę ściany
Pytała czemu nie może
Czy nie jest przypadkiem za stary
On cichym głosem jej odrzekł:
- Kochanie, ja nie mam fujary...
Fujarę straciłem w podróży
Gdy szedłem kiedyś przez wieś
Odgryzł mi ją kundel duży
Był głodny i nie miał co jeść
Nie chciałem być w życiu samotny
Pragnąłem znaleźć dziewczynę
Bałem się wyznać ci prawdę
oto okropny uczynek
I gorzko zapłakał lecz ona
Nie czuła do niego niechęci
Objęła go cicho mówiąc:
- Mnie co innego kręci
Potem patrzyła z uwagą
Jak reaguje na to
Że ona ze swej nocnej szafki
Wyjmuje japoński wibrator
On rozpogodził się szybko
Zniknęła naraz frustracja
I od tej pory nastała
Wzajemna konsolidacja
Morał z całej historii
Jest bez wątpienia taki:
Nawet żarliwy katolik
Może mieć jakieś braki
łahaha
Powrót do spisu.
Ja sie nie myje
Ja się nie myję, bo lubię smród
sztynk skarpeciały i w uszach miód
hoduję wrzoda, śmierdzę spod pachy
w gaciach gromadzę liczne zapachy
Ja się nie myję, bo kocham brud
z tłustego nosa niech zwisa glut
od dwóch tygodni ja srał jak stał
trzeszczy więc w gaciach zaschnięty kał
ref.
Ja się nie myję, po co się myć
jest zajebiście na żywca gnić
z nadmiaru syfu chuj w portkach zdechł
mógł jeszcze pożyć, no a tu pech
Ja się nie myję, bo lubię łój
wągrów zebrałem już cały słój
na dupie noszę majty sportowe
od przodu żółte, z tyłu brązowe
Ja się nie myję, nawet przed snem
wyciągam gile i czasem jem
a tłuszczem z włosów smaruję chleb
i jak spożywczy czuję się sklep
ref.
Ja się nie myję, bo jestem gość
pierdzę i śmierdzę ludziom na złość
środkowym palcem bidą zarosłym
pozdrawiam wszystkich gestem podniosłym
Ja się nie myję, bo jestem gość
pierdzę i śmierdzę ludziom na złość
środkowym palcem bidą zarosłym
pozdrawiam wszystkich gestem podniosłym
pod pachą mam feelc
pod pachą mam filc
pod pachą mam feelc
pod pachą mam filc
pod pachą mam feelc
pod pachą mam filc
pod pachą mam feelc
pod pachą mam filc
Powrót do spisu.
Browarka
Jam kiedyś stanął przy barze
szukać ludzi gotowych pójść za mną
by łoić Warkę
wisząc nad barkiem
Ref:
O panie, bardzo miły barmanie
zrób mi spanie, żebym pójść już mógł na nie
swoją Warkę pozostawiam na stole
ja pierdole - więcej już nie wydolę
Jestem pijącym człowiekiem
moim skarbem są trzewia gotowe
by łoić z tobą
jakże miłą osobą
Ref:
O, panie - zabierzemy się za nie
będzie spanie jeśli forsy nam starczy
w gaciach warczy, może dziś już wystarczy
ostatecznie znowu wrócim na tarczy
Dziś popłyniemy już razem
Łoić w bramie wina duszkiem nieludzkie
hare rama
ależ śmierdzi ta brama
Ref:
Hare hare wypierdalaj cymbale
dla hometa to ta meta to nie ta
z końcem świata tyś próbował mnie zbratać
te jehowa weno zacznij od nowa
Powrót do spisu.
Bimber mrock
- Polej Johnny
- Nic nie widzę Steven
Mroczny bimber z brudnej dziury,
kwaśny oddech, pysk ponury,
umaszczone smalcem knury,
wyleniały kundel bury
ref.
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
korę w mózgu zrył
aldehydem szczył
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
walę się jak kloc
na zbutwiały koc
[wokaliza]
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
korę w mózgu zrył
aldehydem szczył
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
walę się jak kloc
na zbutwiały koc
mroczny bimber, mroczna siła,
ryj cyrwuny, kicha zgniła
na skarpecie wypędzony
mroczny bimber pierdolony
ref.
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
korę w mózgu zrył
aldehydem szczył
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
walę się jak kloc
na zbutwiały koc
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
korę w mózgu zrył
aldehydem szczył
Bimber mrok
bimber mrok
bimber bimber mrok
walę się jak kloc
- Johnny dawaj cash
- Ni ma...
bep
Powrót do spisu.
Świr świr
Mam czerwone oczki
od wczoraj wieczora
dopiero
nad ranem wylazłem z bajora
dopiero
nad ranem wylazłem z bajora
Siedem z kalendarza
dni mi gdzieś przepadło
świr świr
a na głowie ogromne imadło
świr świr
a na głowie ogromne imadło
Organizm wysiada
jęczy dusza chora
przyjdzie
znów się zaszyć u pana doktora
przyjdzie
znów się zaszyć u pana doktora
Powrót do spisu.
Narkomany
Chuj się kurwa wąchał z wami
pierdoleni narkomani
tu się pije potem rzygo
ino gul na boki śmigo
ja pierdole wasze blanty
jak żeglarskie kurwa szanty
tutaj kuflem stoi prawo
wypierdalać ćpuny żwawo
ref.
Narkomany hoo yeah, hoo yeah
narkomany hoo yeah, hoo yeah
Jebać w srakę wątłe geje
tu się kurwa teraz chleje
tu się w szyję teraz daje
wypierdalać na rozstaje
tempe chuje upalone
zdupcać stąd w przeciwną stronę
tu się browar pieni w dzbanie
fifę w dupę wsadź baranie
ref.
Narkomany hoo yeah, hoo yeah
narkomany hoo yeah
Niźli smażyć kurwa trawę
lepiej z gówna zjeść potrawę
tu się winem ze łba dymi
między ludźmi uczciwymi
chuj was wszystkich końcem trąca
ujarana mać kaszląca
chceta dymów? Będą dymy!
zara wpierdol wam spuścimy!
FIGHT!
ref.
Narkomany hoo yeah, hoo yeah
narkomany ehe, ehe, ehe, ehe
narkomany hoo yeah, hoo yeah
narkomany
hoo yeah
Powrót do spisu.
Nic 5 razy
Nic pięć razy się nie zdarza
a tym bardziej bez przyczyny
masz tu blaszkę, skocz po flaszkę
i weź zaproś też dziewczyny
Powrót do spisu.
Kołysanka dla Germana
Cfiszen uns ligt wurst
Fritz afmache erste flache
ins toaleten raucht man cigareten
cwaj rakieten
...and nothing elese matters...
das war der erste tajl
zighajl zighajl
Powrót do spisu.
Zabij sąsiada
- Mieszkam za ścianą! Ciszej tam!
To z życia wzięte, choć to żenada
że masz sąsiada
on po kawałku twój spokój zjada
ościenna zdrada
na nic kultura, na nic ogłada
to nie przesada
jedynie słuszna oto porada:
ZABIJ SĄSIADA!!!
[adaisąs jibaz]
kiedy się wije, mlaszcze i gada
zabij sąsiada
kiedy ci nastrój znowu opada
zabij sąsiada
gdy w nocy stęka jak się pokłada
zabij sąsiada
czyn bohaterski jest to nie lada
zabij sąsiada
kiedy wiertary udar napada
zabij sąsiada
kiedy gwoździami i młotem włada
zabij sąsiada
gdy po schodowej klatce się skrada
zabij sąsiada
kopnij go w głowę niech na dół spada
zabij sąsiada
[rrrrrrrrrrr kwik!]
twe nerwy w strzępach przez tego gada
zabij sąsiada
jedyny sposób pozbyć się dziada
zabij sąsiada
kiedy ochłapy kotom wykłada
zabij sąsiada
kiedy ci listy ze skrzynki wykrada
zabij sąsiada
kiedy on nogę na nogę zakłada
zabij sąsiada
nieważne: leży, wstaje czy siada
zabij sąsiada
kiedy bezczelnym okiem cię bada
zabij sąsiada
gdy się pojawi twarz jego blada
zabij sąsiada
kiedy pasjansa znowu układa
zabij sąsiada
nie mada faka lecz faka nie mada
zabij sąsiada
gdy ci ogórki ze słoja wyjada
zabij sąsiada
gdy na balkonie gaci parada
zabij sąsiada
nie myśl: wypada czy nie wypada
zabij sąsiada
obowiązuje jedna zasada:
zabij sąsiada
jak kłoda na drodze z niego zawada
zabij sąsiada
słowo na czyny niech się przekłada
ZABIJ SĄSIADA!!!
Powrót do spisu.
Zdzichu artylerzysta
[- Dawaj, dawaj... Uuu! Bawmy się! Uuu!
Zdejmij mi ten kurwa pogłos! Uuu!
Aha aha... Jea. Cały czas pogłos...
Dobra, jedziemy uuu!]
W domu drewnianym
którego ściany
korniki jadły pomału
mieszkał raz Zdzichu
który dla śmichu
do żony bił z samodziału
bo Zdzicha ślubna
kobita trudna
jemu co rusz przeszkadzała
walił z rusznicy
do połowicy
w pole zygzakiem spieprzała
jak było ślicznie
żył zagranicznie
i kury pasł dolarami
jak było słabo
bijał się z babą
rzucał w nią granatami
a dom podpalał
babę wywalał
kiedy go nerwy poniosły
taki był finał
że był kryminał
wychodził w połowie wiosny
ref.
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
Wieść gminna niesie
że znalazł w lesie
raz Zdzichu minę czołgową
przy niej majstrował
i zdetonował
uciechę miał wybuchową
osada cała
w posadach drżała
na Zdzicha manewry wojskowe
w butelce trunek
we wsi szacunek
to życia credo Zdzichowe
ref.
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
Sołtys czy pleban
wiedział że trzeba
przy Zdzichu postawę mieć miłą
który nie kminił
dostawał z dyni
żartów ze Zdzichem nie było
Bawmy się uhu!
ref.
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
Raz po kielichu
wytrzasnął Zdzichu
grzyba co dużo ważył
wywiad w gazecie
a na portrecie
obraz był jego twarzy
z postawą pańską
fantazją ułańską
dziewuchy ganiał po trawie
jak bimbru napędził
wątroby nie szczędził
bo Zdzichu się znał na zabawie
W domu drewnianym
Którego ściany
Korników zeżarło trzysta
Wciąż co niedziela
Do żony strzela
Zdzichu artylerzysta
ref.
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
z życia umi korzystać
Zdzichu artylerzysta
hey, hey
hey
Powrót do spisu.
Tren dziecioroba
Na suchą gałąź zarzucam sznur
wyszedłszy na życia rozdroże
szarpnęła me trzewia jak wraży szczur
wiadomość, że się rozmnożę
żegnaj wolności czasie beztroski
nie było nam razem źle
bo przyjdzie na kształt kwoki kuronioski
powagą otoczyć potomstwo swe
Serce rozkrwawia ta myśl żałosna
że życia umarł władca i pan
progenitura - owoc rzemiosła
i chuci obrzydłej sprawiła ten stan
teraz już tylko pot krew i łzy
wyrwanie włosów, koszuli trzask
życie na raty kredytu od chaty
i szantażysty małego wrzask
I pełzać będą po komnat wnętrzach
pałacu mdłości larwy zaplute
pasożytnicze naleciałości
obsiądą biedny łeb twój zakuty
I będzie pękał niczym stodoła
przeładowana od spodu wzwyż
i pęknie niczym bańka z trociny
a potem drugie i trzecie tyż
A było lepiej pilnować wacka
by hasać nie mógł jak pasikonik
w pijanym widzie rzygnął znienacka
po coś go głupcze wypuszczał z dłoni?!
I pomnij worze spermą pęknięty
chwile koszmarem przyprawione
kiedy poznałeś piękną dziewicę
i przekształciłeś ją w tłustą żonę
od tamtej chwili rosła ci będzie
w odpowiedzialną zmieni matronę
a na twą głowę rachunki złoży
i dziecioroba ciężką koronę
Powrót do spisu.
Lomokotywa
Leży pod stołem prezerwatywa
śliska, pęknięta, coś z niej wypływa -
ciecz obrzydliwa...
A na kanapie
leży i sapie, dyszy bo dmuchał
przez dwie godziny jak wariat ruchał
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie
bo ileż można robić na cipie
pod siebie ciężko jak głupi walił
drągiem potężnym niby ze stali
potem spłynęły jego dwie skronie
kiedy tę krowę popędzał koniem
gdy bez litości wpychał grubasa
tęgiego niczym tłusta kiełbasa
i rzeźbił mięso swoim bananem
jęcząc jak tragarz pod fortepianem
jego armata o! jaka wielka!
potężna niczym żelazna belka
którą przesuwałby nawet i szafy
choćby w tych szafach słoń i żyrafy
choćby i niedźwiedź, tuczone świnie
posunąć chujem co się nawinie!
Jaje podwójne się pod nim znajduje
i jeszcze chwila a eksploduje!
ref.
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie wytrzyma - taki to ciężar!
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Pała - buch!
Dupa - w ruch!
Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
ruszyła
parówa
do przodu
ospale.
Szarpnęła jajami i wali z mozołem
i prężąc się miota jajecznym tobołem
i biegu przyspiesza i gna coraz prędzej
i dupczy, i stuka, łomoce i pędzi
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Jak może, po worze, przed siebie, w zarost
Od przodu, od tyłu i z boku by wlazł
i spieszy się, spieszy by zdążyć na czas
i rzęzi do taktu i puka i stuka to:
tak toto, tak toto, tak oto, tak oto...
Gładko się wreszcie rozhulał i w dal!
Jak gdyby to była piłeczka nie stal,
nie ciężka parówa zziajana, zdyszana
lecz fraszka, igraszka niewyruchana.
A skądże, a jakże to, czemu tak gna?
A co to to, kto to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że rucha, buch-buch?
To chuć niodparta wprawiła to w ruch,
nasienia ciśnienie w plemników natłoku
sam tłok zaś jajami porusza z dwóch boków
i gnają, i pchają, i tak to się dzieje
i dziać się to będzie, aż wreszcie się zleje
aż stęknie i stanie i przed się wystrzeli
i miotać przestanie się w splotach pościeli...
ref.
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie wytrzyma - taki to ciężar!
Powrót do spisu.

Wszystkie teksty są dostępne na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez
utworów zależnych 2.5 Polska.
|
 |