|
BD PTOQ - człowiek dyskoteka. Wszystko mu gra. Stosunkowo młody i
dobrze
rokujący na
przyszłość. Nosi się z nienachalną elegancją, stosuje modną fryzurę
z
efektownym czubkiem, seksownie prowadzi swoje japońskie kombi.
Ciężkie
gitarowe riffy gra lekko. Śpiewa z uczuciem, umiejętnie modulując
swój
koloraturowy sopran. To, że w zespole gra na gitarze, nie oznacza,
że
nie gra na niczym innym. Podczas ostatniej sesji nagraniowej wygrał
całą
płytę i to na komputerze. Przystępując do Jedynej Maści, miał wlać
do
zespołu świeżą krew. Wlał świeże browary.
BD YOT - jego ulubiona odpowiedź na każde pytanie brzmi: "Nie chce
mi
się". Niegdyś filantrop, esteta i gentleman, obecnie na skutek
czołowych
zderzeń z losem nieco oklapł, a właściwie sparciał. Łypiąc spode łba
na
otaczające go środowisko naturalne, wyżywa się samczo na owadach,
mordując je bez litości. Uporczywie lansuje dowcipną tezę, że zespół
powinien grać równo. Od niedawna używa pięciostrunowej gitary
basowej,
ponieważ niskie dźwięki stymulują prostatę. Galantnie kręci gałami
przy
mikserze nadaremnie usiłując poprawić marne brzmienie zespołu. Z
dawnych
lat pozostał mu jeszcze piękny baryton o szlachetnej barwie, którym
popisuje się rzadko, bo mu się nie chce.
BD LOU - wciąż nie nauczył się grać na bębnach, ale nadal mu to nie
przeszkadza. Jeżeli nie trafia w któryś z bębnów, to go odkręca i
wyrzuca. Jego obecnie ulubionym zestawem perkusyjnym jest trójkąt i
pała. Po mistrzowsku natomiast doszlifował swój talent wkurwiania
bliźnich. Wprowadza do zebrań zespołu element niespodzianki,
ponieważ
nigdy nie wiadomo co mu do pustego łba strzeli. Ostatnio do
pielęgnowanego przez całe życie cynizmu dorzucił ostentacyjną
niechęć do
rodzaju ludzkiego. Żyje w swoim hermetycznym świecie, w którym czule
pieści obsesję śmierci i przemijania oraz pisze przygłupawe kawałki.
Śpiewa zgrzytliwie, wydobywając barwę głosu z okolic jelita grubego.
Nikt nie wie, jak on to robi.
|
 |